poniedziałek, 27 czerwca 2016

Moja nowa czysta biała karta...

27.06.2016 - Nowy dzień, nowy tydzień, moja nowa szansa!

Ile razy próbowałam zaczynać swoją metamorfozę i nie chodzi mi tu tylko o wygląd zewnętrzny, ale o całe moje życie. Jak pewnie się domyślacie po tygodniu, czasem nawet po dniu wszystko wracało do stanu poprzedniego, mimo moich najszczerszych chęci.

Nie potrafię sama zmienić siebie...


Ciążą mi wszystkie grzechy główne:

- Pycha - Mimo tego, że zdaję sobie sprawę z moich wad, wywyższam się nad innymi - zawsze w myślach porównuję się do innych i zawsze jakoś dziwnym trafem, to ja na tle innych wypadam najlepiej (oczywiście tylko moim zdaniem). Po prostu jestem idealna! A wiem, że tak nie jest. To właśnie ta pycha powoduje, że za każdym razem przerywam moje zmagania ze sobą i dochodzę do wniosku, po co się zmieniać, jeśli nie jest tak źle?? Inne są grubsze, brzydsze, głupsze, słabsze,... :( Masakra
- Chciwość - Chciwość w połączeniu z egoizmem jest wstrętną wadę. Myślę tylko o sobie i swoich dobrach. Ważne jest, abym to ja miała w czym się pokazać i mieć pełen brzuch - oczywiście wypycham go niepotrzebnymi świństwami. Nie chcę pisać tu o głodujących dzieciach w Afryce, ale wolę jak mam ja, a nie ktoś inny - czasami nawet dotyczy to moich najbliższych - upokarzające
- Nieczystość - W tym przypadku, moje myśli obciążone są tą przywarą. Nie potrafię docenić tego, co mam, czyli cudownego męża, którego mogłabym stracić, gdyby moje myśli się spełniły - po co mi inni faceci?? Jednak takie myśli przychodzą najczęściej w momentach kryzysu w związkach. Patrzysz na filmy, inne pary, które Twoim zdaniem idealnie do siebie pasują. A to tylko powoduje, że szukamy wad w naszych partnerach: mój nie kupuje mi kwiatów, jest za mało romantyczny, za mało mnie przytula, itp. Nie zwracam uwagi na siebie, że ja też stałam się monotonna i nic nie wkładam w związek, ale moje oczekiwania są ogromne. I zamiast pracować nad związkiem, zamykam się w sobie, pogłębiając problemy marząc o idealnym facecie - bez komentarza...
- Zazdrość - To jest temat rzeka i dotyczy zarówno związku i życia codziennego. Czemu inni mają, a ja nie... Czemu to ja nie pochodzę z bogatej rodziny i nic nie muszę robić w życiu? Czemu to nie ja mam 178 cm wzrostu, piękne białe zęby i wymiary 90x60x90?? Od czego to zależy co komu jest dane?? Ale zapominam też, że to działa w drugą stronę - dlaczego to właśnie ja urodziłam się zdrowa i nie muszę zmagać się z chorobami? Dlaczego to właśnie ja mam rodzinę i dom?? Zawsze może być gorzej i należy doceniać to, co się ma. Żałosne jest to, że oczekuję od życia więcej, nie starając się i nie dając nic z siebie!
- Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu - To moje ulubione i w tym jestem najlepsza. Jakby były rozdawane nagrody dla największego żarłoka, to ja bym stała na podium. Jak mam poradzić sobie z życiem, jak nie potrafię odmówić sobie, nocnego zajadania czekolady! Jak mam poradzić sobie sama z sobą, jak za każdym razem znajdę wymówkę, aby objeść się byle czym i do tego wypić butlę wina. Oczywiście wszystko to siedząc na kanapie przed telewizorem na oczach dziecka (dają przykład Matki Polski, która też musi mieć jakieś przyjemności z życia). Kompromitujące...
- Gniew - Mam w głowie wiele słów, których żałuje...Żałuję, że je kiedykolwiek wypowiedziałam. Padały one w różnych kierunkach, a najczęściej kierowane były do moich najbliższych! Jak można ranić swoją rodzinę, jak można ranić osoby, na których Ci zależy i które Cię kochają? Ale czy nie jest najłatwiej wyżyć się na najbliższej osobie? Dobrze ją znasz i dobrze wiesz co powiedzieć, aby ją zranić. Przecież po ciężkim dniu pracy nie pójdziesz do szefa i nie wylejesz na niego wszystkich swoich żali... Robisz to później wracając do domu!
- Lenistwo - Podobnie jak w przypadku Obżarstwa, jestem na początku stawki, jeśli chodzi o lenistwo. Co ja robię ze swoim życiem? Wracam z pracy, po co sprzątać, przecież nie jest aż tak brudno, po co zająć się dzieckiem?? Przecież też muszę mieć czas dla siebie, aby obejrzeć facebooka. Po co wyjść na dwór na spacer, zobaczyć co dzieje się do o koła mnie, lepiej zobaczyć to w TV i dać dziecku tableta. Oczywiście nie mówię tu już o rozwoju intelektualnym, po co tracić czas na naukę języków, czy też kursy - jest tyle wymówek, w domu się sama nie nauczysz, kursy są drogie... i koło się zamyka - porażka!

Nie chcę taka być! Wstydzę się siebie i tego co piszę!

Ale taka właśnie jestem, i moje mniemanie o sobie nagle upada :(

Jednak tak jak pisałam, czas to zmienić, ale nie wszystko naraz (to był mój dotychczasowy błąd - że wszystko robiłam na raz, a tak się nie da).

Czas ruszyć, ale małymi kroczkami, aby przygotować się do maratonu (ale tekst :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz